Perspektywy dla rynku lotniczej w Europie na lato są dobre i to pomimo zawirowań jakie wywołała wojna w Zatoce Perskiej. Amerykański atak na Iran sprawił jednak, że Europejczycy zaczęli dużo chętniej wybierać wakacje na Starym Kontynencie i częściowo zrezygnowali z dalszych podróży.
Wzrost popytu na loty w ramach kontynentu wynika wprost z braku zaufania do sytuacji w państwach nad Zatoką. Europejczycy unikają ich nie tylko jako docelowych destynacji, ale również podróży poprzez tamtejsze lotniska, na których obawiają się utknięcia na wiele dni w razie wzrostu napięcia czy eskalacji działań zbrojnych w regionie.
Przedstawione przez IATA dane dotyczące rezerwacji robionych w marcu i kwietniu tego roku wyraźnie pokazują, że chociaż w Europie jest ich ogólniej mniej niż w roku poprzednim, to w podróżach wewnątrz regionu zanotowano wzrost, zaś znaczący spadek w rezerwacji podróży poza Europę. Zmiany te nie są oczywiście tak duże jak w przypadku samego Bliskiego Wschodu, gdzie możemy mówić wręcz o załamaniu popytu.
– Branża lotnicza udowodniła, że jest dość odporna. Europejskie linie lotnicze pokazały, że są w stanie zaadaptować się do nowej sytuacji na rynku. Niektóre z nich doszły do wniosku, że trzeba nieco zracjonalizować siatkę i ograniczyły oferowanie na najmniej obleganych trasach odbijając to sobie na innych kierunkach – mówi Rafael Schvartzman, wiceprezes regionalny ds. Europy w Międzynarodowym Zrzeszeniu Przewoźników Powietrznych (IATA).
Paliwa nie zabrakniePrzedstawiciel IATA zapewnia przy tym, że problemy z dostępnością paliwa lotniczego, nie będą miały wpływu na przewozy w lecie tego roku. – W Europie paliwa lotniczego na lato nie zabraknie – zaznacza Schvartzman i przypomina, że przewoźnicy byli przygotowani na zawirowania m.in. dzięki hedgingowi paliwowego.
– Problemem jest za to rosnący udział kosztów paliwa lotniczego w ogólnych kosztach operacyjnych przewoźników lotniczych, który wzrósł z ok. 25 proc. do ponad 40 proc. – wskazał także, że istotnym wyzwaniem dla branży jest znaczący wzrost udziału kosztów paliwa w całkowitych kosztach operacyjnych linii lotniczych. Przedstawiciel IATA zwraca przy tym uwagę, że zdolności rafinacji paliwa lotniczego w Europie są duże i mają stabilizujący wpływ na sytuację.
Otwarta pozostaje oczywiście kwestia długoterminowego wpływu cen paliwa lotniczego na funkcjonowanie rynku lotniczego w Europie. Dla wszystkich jest bowiem jasne, że pomimo spadku cen w ostatnich tygodniach, poziom cen jeszcze się nie ustabilizował, a jego wysokość może zagrażać rentowności części operatorów. Również dopiero po wakacjach zakończy się większość kontraktów terminowych na paliwo, co może utrudnić przewoźnikom funkcjonowanie.
EES to kolejki na lotniskach
Zdaniem IATA największym wyzwaniem w Europie w sezonie wakacyjnym będzie nie brak paliwa, ale niewydolność infrastruktury lotniskowej połaczona z wdrażaniem europejskiego Exit Entry. – EES nadal budzi poważne obawy w branży lotniczej – podkreśla Schvartzman.
– Już teraz obserwujemy opóźnienia i zakłócenia lotów przesiadkowych w Portugalii, Hiszpanii, Włoszech, Grecji, Belgii i kilku innych krajach. Jeśli nie zostaną podjęte niezbędne działania, sytuacja może się pogorszyć w sezonie letnim i doprowadzić do poważnych niedogodności dla pasażerów – zaznacza przedstawiciel IATA.
Zrzeszenie krytykuje Unie Europejską za sposób wdrażanie nowego systemu i apeluje o jego zawieszenie do końca wakacji. – Rozkład lotów jest ustalany z wyprzedzeniem, dlatego nie ma usprawiedliwienia dla braku zasobów na lotniskach i nieprzygotowania do wzmożonego ruchu. Standardowa procedura kontroli paszportowej na granicy trwa 20-25 sekund, w przypadku EES to 90 sekund, czyli ponad trzy razy dłużej. O ile ten system działa, bo gdy nie działa, ten czas jest znacznie dłuższy – mówił Schvartzman.